czwartek, 8 stycznia 2015

"Sekstaśma" = Amerykańskie kino na ekranie.


Witajcie!
Dzisiaj opowiem Wam o moich odczuciach odnośnie jednej z najnowszych komedii amerykańskiego kina: Sekstaśmy. 
Zapraszam :) 


 Poznajemy Anie, Jay i ich dwójkę dzieci. Jak to bywa w tego typu komediach: stereotypowa amerykańska rodzina. Kiedyś uzależnieni od siebie Jay i Anie powoli wypalają się jesli chodzi o miłość. Ich związek nie jest już taki jak dawnej: nie kochają się często i najważniejsze dla nich są dzieci. (Jak dla każdego rodzica..) 



Pewnego dnia, Anie postanawia odesłać dzieciaki do domu swojej matki by celebrować pewną ważną dla niej rzecz (nie powiem jaką bo będzie spoiler) Tak na marginesie, Anie jest blogerką: pisze o byciu matką i żoną, ciekawe prawda? 
Także wracając, Anie chce uczcić ową dobrą nowinę z meżem.

Postanawia, że nagrają oni swoją własną seks taśmę i zaraz potem ją skasują (jaki był tego sens? Anie twierdziła, że to będzie coś nowego...) 

I tak zrobili. 

Oczywiście sprawy wymknęły się spod kontroli, sekstaśma trafiła w niepowołane ręce, zaczęło się dochodzenie, ściganie i szukanie tego "kto wysłała sms" (Jay dostaje sms w sprawie seks taśmy..) 

Odchodząc na moment od fabuły filmu, muszę przyznać, że Cameron Diaz jest chyba nieśmiertelna. Owszem, wygląda starzej, ale ciągle świetnie. Są ludzie, którym młodość nie służy tak bardzo jak starość (nazwijmy to starością) Zawsze ją lubiłam i mimo, że absolutnie nie pokazała w "sekstaśmie" swoich aktorskich talentów, tak naprawdę dzięki niej ten film był przyjemny do obejrzenia. 

Jednakże to nie tak, że uważam go za bardzo dobry. Komedia komedią, ale momentami była dość żenująca i prymitywna: wiem, wiem, jej tytuł jest "sekstaśma" wiec wszystko będzie się kręciło wokół seksu, ale czasami miałam wrażenie, że reżyser za bardzo chce nam udowodnić coś, sama nie wiem co.. Że jest śmiesznie? 
Fakt, niektóre momenty były śmieszne, zabawne i fajnie po prostu, przyjemne do oglądania, aczkolwiek jak kiedyś już wspomniałam, co za dużo to nie zdrowo. Za dużo "śmiesznych" momentów może się przekształcić w coś "żenująco śmiesznego" a to nigdy nie będzie zamysłem dobrego reżysera. Zabawne też było i dość dziwne, jak Jay, mąż Anie rozdawał wszystkim Ipady.. Na co komu tyle Ipadów? Reklama? Czy o co chodziło? 
Zazwyczaj masz jednego Ipada i tyle. Nie oszukujmy się: sa cholernie drogie. 


Reasumując: Film jest naprawdę przyjemny jesli chodzi o oglądanie go: nie jest ciężki, nie porusza ciężkich tematów, jest sprawnie zbudowany i wszystko mniej więcej trzyma się jednej kupy. Niestety nie jest najlepszą komedią, jaką w tym roku oglądałam. Cameron Diaz broni ten film swoim aktorstwem. Moim zdaniem fabuła absolutnie nie powala: jest dość dziwna i niezbyt dobrze przemyślana, chociaż wykonanie jej i zrealizowanie scenariusza dość porządne. Myślę, że jest idealnym rozwiązaniem na nudę: wieczorami, popołudniami, podczas obiadu, treningu.. Przyjemna, lekka, przeciętnie śmieszna ale z potencjałem do bycia taką. Jeśli oczekujesz czegoś takiego, nie zawiedziesz się. Jeśli natomiast od komedii oczekujesz czegoś więcej, być może poważniejszego podejścia czy po prostu mniej dziwnej, żeby nie powiedzieć głupiej, tematyki, nie polecam Ci tego. Tak jak powiedziałam wcześniej, film nie powala ale także nie zawodzi, jeśli tylko nie nastaiwamy się na cudo roku. 

Ot tak, przeciętna komedia na umilenie wieczoru: 6/10

-M

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz