niedziela, 8 marca 2015

"Love, Rosie" czyli jakie naprawdę jest życie?

Hej, cześć, witam :3 
Dzisiaj chciałabym powiedzieć, napisać parę słów o filmie "Love, Rosie" Istnieje również książka, aczkolwiek nie mogę się do niej odnieść, ponieważ jej nie czytałam :( 

Film nie wydaję się mieć skomplikowanej fabuły: przyjaźń damsko-męska zawsze wiadomo jak się skończy. Poznajemy Alexa i Rosie, dwoje ludzi, przyjaciół, którzy dzielą ze sobą swoje nastoletnie problemy, wymieniają się doświadczeniami, mają podobne marzenia: chcą wyjechać do USA na studia (bo kto by nie chciał?)


 Życie dla nich nie jest łaskawe: nie wszystko idzie zgodnie z ich założeniami. Tutaj idealnie widzimy w filmie jak jedna źle podjęta decyzja może zaważyć na naszym całym życiu, naszych marzeniach, planach i przyszłości. Oczywiście koniec końców widzimy, że główna bohaterka nie żałuje (sama tak mówi) i jest szczęśliwa, ale ta myśl, że mogło się zrobić wszystko a wyszło jak wyszło cały czas towarzyszyłabym nam, a wiec na pewno towarzyszyła też Rosie. 


Jak pewnie wszyscy się przekonaliśmy, życie nie jest łatwe: czasami siedzimy i nie wiemy co wybrać, jakiego wyboru dokonać, który nam zaprocentuje w przyszłości. I tutaj nie ma rady: trzeba ryzykować. 

 
Wracając do naszych bohaterów, ich życia oddzieliła odległość, aczkolwiek mimo wszystko pozostali w kontakcie: jej życie tutaj i jego życie tam, zupełnie inne realia, priorytety i nastawienie


Nie chcąc spojlerować żadnych wydarzeń, nie zdradzę Wam dokładnie co się działo krok po kroku: powiem tylko, że obydwoje podjęli parę złych decyzji, których potem żałowali (nie wszystkich), ale wszystko dobrze się skończyło. 


Reasumując: "Love, Rosie" jest komedią romantyczną z typowymi elementami dla tego rodzaju filmów: nasi głowni bohaterowie wymijają się, mimo, że od początku wiemy co do siebie czują i jak to wszystko się skończy. Oczywiście, moje krytyczne oko widzi w tym nudny schemat, aczkolwiek nie sadzę, że da się to zrobić w inny sposób: takie już są komedie romantyczne moi drodzy, przewidywalne. Jednakże mimo tego, ogląda się ją bardzo przyjemnie: możemy i popłakać i się pośmiać: emocjonalny misz-masz, różnorodność wątków i szybka akcje sprawia, że "Love, Rosie" jest bardzo dobrym filmem na wieczór z kawą czy herbatą i kocem lub też z drugą połówką (wedle życzenia..) 
Mimo iż nie jestem fanką tego typu filmów, uważam że warto obejrzeć "Love, Rosie", nawet nie dla wątku miłosnego, ale żeby zobaczyć, jak bardzo życie potrafi być okrutne i jak trzeba myśleć o wszystkim co się robi. Bardzo pouczające, wesołe i przykre jednocześnie. Żyjemy tylko raz, dlatego korzystajmy z głową z tego co mamy!

"Love, Rosie" 7/10
-M
 
 

 



1 komentarz:

  1. Powiem tak dzieki Bogu za film! Ksiazka chociaz fajna, jest zrobiona naokolo i stoi u mnie w polowie przeczytana, pomysl fajny natomiast na prawde mecze sie czytajac ja. Film chociaz odbiega podoba mi sie bardziej i to jest chyba pierwszy udokumentowany u mnie przypadek.

    Pozdrawiam

    Woodpecker

    OdpowiedzUsuń