niedziela, 12 kwietnia 2015

"Bez miłości ani słowa" - "Stuck in love", film o miłości, książkach i jeszcze raz książkach!

 Witajcie! 

Dzisiaj przychodze z recenzją filmu "Stuck in love" czyli w polskim, jakże niezawodnym tłumaczeniu "Bez miłości ani słowa". 

Film opowiada historię pisarza, który nie jest w stanie pogodzić się z odejściem i rozwodem z żoną oraz o ich dzieciach, które zaczynają przeżywać swoje pierwsze miłość, rozstania i sukcesy. 

W pierwszej chwili nie byłam świadoma o czym będzie ten film, ale przekonała mnie dobra ocena na Filmwebie. Pomyślałam, dlaczego nie, dam mu szansę. 
Ku mojemu zaskoczeniu, film był zupełnie inny, ani trochę cukierowy, przesłodzony czy za nadto romantyczny, czego widz mógłby sie spodziewać bazując na samym tytule. 

Śledzimy losy naszych bohaterów, którzy są pisarzami: dzieci poszły w ślad ojca i zajęły sie pisaniem książek, a córka Samantha (Lily Collins) właśnie wydała swoją pierwszą książkę. 

Dziewczyna jest zdania, że miłość nie istnieje, lecz potem dowiadujemy się, że tak naprawdę nie chce ona zostać zraniona. Wszystko się zmienia, gdy poznaje pewnego chłopaka, Lou (Logan Lerman), lecz ich zwiazek nie jest idealny, perfekcyjny, jak to bywa w tego typu filmach: jest niesamowicie prawdziwy i pokazuje, że  życie samo piszę scenariusze, na które często nie mamy wpływu. 

Kolejnym wątkiem jest czekanie  Williama(Greg Kinnear), czyli naszego głownego bohatera, ojca, na swoją ukochaną żonę, która odeszła. Mężczyzna obiecał, że na nią zaczeka choćby trwało to zawsze. Aż wreszcie dochodzimy do wątku, który urzekł moje serce, czyli do syna, Rustiego (Natt Wolf) wielkiego fana twórczości Stephena King. Jako fanka jego książek mozecie sobie wyobrazić z jaką chęcia i uśmiechem oglądałam film, w którym było dużo o nim wspomniane :) Chłopak także się zakochuje, i również jego życie i miłość prowadzi to róznych sytuacji, na które nikt nie może wpłynąć.

Ogólnie rzecz biorąc: film jest bardzo przyjemny, nie nudzi i nie jest prosty. Są pewne komplikacje, jak to w życiu bywa. Pokazuje on również, jak ciężkie sytuacje czasami pokazują kto jest dla nas kim i jak ważna jest rodzina, przyjeciele i podjęcie ryzyka, nawet jeśli człowiek się boi. 
Wątek ksiazek jest idealnie wpleciony i stał się jednością z całym filmem, dopełnieniem głównych postaci i sprawił, że stały się one dla mnie jest bardziej rzeczywiste. 

Polecam! 


"Bez miłosci ani słowa" 8/10
-M


9 komentarzy:

  1. Fajna tematyka, nietuzinkowa. Nie zdradziłaś dużo fabuły, przez co jeszcze bardziej mam ochotę się za ten film zabrać. Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się nie zdradzac fabuły, żeby nie zniszczyć przyjemności oglądania :3

      Usuń
  2. Od baaaaaaardzo dawna chcę obejrzeć ten film,ale zawsze odkładałam to na potem. Po tak świetnej recenzji będę musiała znaleźć dwie godzinki na obejrzenie!

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja tego filmu jeszcze nie widziałam? Muszę to nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
  4. oglądałam go ze względu na Lilly Collins. Bardzo mi się podobał
    również obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Śledzimy losy naszych bohaterów, którzy są pisarzami: dzieci poszły w ślad ojca i zajęły sie pisaniem książek" - No proszę, jaki pisarski klan! Ciekawie to wygląda. ;)
    "Ogólnie rzecz biorą" - biorąc ;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups.. zdarza mi się zapomnieć literki albo coś przestawić... OMG, wstyd :3 juz poprawiam :D

      Usuń
    2. Spokojnie, każdemu się zdarza. :) Jeśli widzę gdzieś literówkę, piszę o tym, bo sama lubię, kiedy ktoś mi zwraca uwagę. :)

      Usuń