poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Dalsze losy Americi Singer w Eliminacjach: część druga "Rywalek" czyli "Elita"

Witajcie!

Dzisiaj chciałam dośc krótko powiedzieć o drugiej części serii Selekcja zatytułowanej "Elita". Wydarzenia są kontynuacją pierwszej części: nie ma żadnego przeskoku w czasie czy niedomówień. Podobnie jak w pierwszej części śledzimy losy Americi w rezydencji królewskiej, która bierze udział w konkursie (eliminacjach) na żonę dla księcia Maxona (recenzja "Rywalek" tutaj)
Znów spotykamy się z wieloma sytuacjami niebezpiecznymi dla dziewczyn, cięzkimi decyzjami do podjęcia dla każdej ze stron ale również z dozą niesamowicie niepotrzebnych problemów. 
Dlaczego tak uważam? Już wyjaśniam. 
Wiem, że książka opiera sie na decyzji Americi i Maxona, na ich miłości, historii. Na prawdę, rozumiem to. Czytajac "Elitę" odniosłam wrażenie, że problemy,  z którymi boryka sie główna bohaterka są wymyślane przez autorkę na siłę i zupełnie niepotrzebnie. Dziewczyna non stop waha się i dosłownie wymyśla coraz to rózne głupoty. I po co?
Kolejną irytującą mnie rzeczą jest przeciąganie w czasie: podejrzewam, że pierwotnym zamysłem autorki było rozłozenie tych Eliminacji na trzy książki: pierwsza to poczatek, potem jak już zostają tylko te "wybrane" i ostatnia jako już Finał finałów. Okej, rozumiem. Ale szczerze i z szacunkiem oczywiście, uważam, że całą trylogię spokojnie można by umieścić w jednej, dość opasłej książce. Czasami wydaję mi się, że kolejna strona znów jest o tym samym, a to bardzo mi się nie podobało. Z drugiej jednak strony, nadal jest to książka bardzo lekka i szybko się ja czyta (nawet przyjemnie pomijajac to wcześniejsze) 

Reasumując: "Elita" jest książką nadal utrzymaną na takim samym poziomie jak jej pierwsza cześć, z której tak naprawdę tylko dowiadujemy sie paru istotnych rzeczy. Reszta jest dopełnieniem, które nie zupełnie ma uzasadnienie, jednakże nie ujmuje to jej niczego. Nadal jest to książka wciągajaca i ciekawa, lecz momentami nudna i przewidywalna. Czy warto ją przeczytać? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, ale ja, jako, że zaczęłam czytać pierwszą część, czułam się zobligowana do przeczytania także następnej. 

Czy mnie zachwyciła? 
Nie koniecznie.
Czy mnie rozczarowała. 
Nie, ponieważ nie spodziewałam się wiele. 

"Elita" 5/10 
-M

14 komentarzy:

  1. Cóż, mnie w ogóle nie ciągnie do tej trylogii pomimo wielu pozytywnych recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że nie jest zła, aczkolwiek bez niej absolutnie da się żyć. (wiem, może nie powinnam tak mówić! )

      Usuń
  2. Mam o elicie podobne zdanie,była w pewien sposób na siłę i America doprowadzała mnie do szału! JAK MOŻNA WRACAĆ DO ASPENA,KTÓRY JĄ ZOSTAWIŁ I ZASTANAWIAĆ SIĘ CZY MAXON JEST OKEJ??????/ przepraszam,poniosły mnie emocje :D
    Pozdrawiam,Julka
    Zapraszam na rozdanie u mnie ;) http://karmeloweczytadla.blogspot.com/2015/04/rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, no dokładnie się zgadzam. Dziewczyna robiła problemy tak gdzie naprawde ich nie było!

      Usuń
    2. A ja właśnie odwrotnie... Cały czas byłam, jestem i będę za Aspenem :) Maxon od początku mi nie pasował i... (spoiler z drugiej części, ale czytałyście, więc pozwolę to sobie napisać) Jak Maxon mógł mówić Amy, że ją kocha, a obściskuje się z inną dziewczyną po kontach. Żeby tego było mało... Amy mu wybacza. Chociaż i ona nie jest bez winy. Oszukuje Maxona, bo w końcu i Amy spotyka się z Aspenem ( w tajemnicy).

      Wybaczcie, że się tak rozpisałam... :) Z tej serii wyszła idealna komedia :)

      Usuń
  3. Dla mnie ta książka była jednym wielkim rozczarowaniem. Męczyło mnie ciągłe czytanie jak to Amy jest źle, bo nie wie którego ma wybrać... Książka tak naprawdę nie wniosła nic w całą historię, a spowodowała jedynie to, że kiedy początkowo polubiłam pierwszą część, tak tu ją nie polubiłam(delikatnie mówiąc). Teraz się zastanawiam, czy czytać kolejne części... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, to nie jest książka na miarę Nobla, ale jednak czytało się przyjemnie. Trzeba przyznać, że ma w sobie dozę infantylności, a autorka nie do wszystkiego się przykładała, aczkolwiek ten klimat baśniowości dla mnie choć po części to rekompensował. Ami często mnie irytowała, były momenty, że chciałam nią potrząsnąć, no ale to niestety nie było możliwe. :D
    Czasem najchętniej potrząsnęłabym autorką, by choć trochę bardziej się do tego przyłożyła. :DD

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety nie czytałam, ale zapisze do listy książek, które trzeba przeczytać. :)
    http://zyciowo-ksiazkowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. oj słyszałam o tej seri, ale niestety jakoś brak czasu sprawił, że nie przeczytałam jeszcze... ;(
    www.nacpana-ksiazkami.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę serię i troche irytowało mnie zachowanie Ami mimo to książka mi się podobała :)

    http://ksiazkoweimperium-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie momentami strasznie irytuje.. powiedziałabym nawet, że irytacja to złe słowo xd

      Usuń
  8. Od dawna przymierzam się do lektury tej serii, ale non stop jest coś innego, "pilniejszego", "gorętszego", bardziej "dojrzałego"... Ech, może kiedyś w końcu się zabiorę!
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy mnie nie ciągnęło do tej serii. Nie wiem, czy kiedyś się z nią zapoznam. To raczej nie moja bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsza część bardzo mi się podobała, ale jakoś nie mogę się zmobilizować, żeby zabrać się za drugą :)

    OdpowiedzUsuń