niedziela, 31 maja 2015

Czytelnicze i filmowe podsumowanie Maja

Książki, które przeczytałam: 

  1. "Misery" Stephen King (recenzja)
  2. "Busem przez Świat: Ameryka za 8 dolarów" Karol Lewandowski (recenzja)
  3. "Przebudzenie" Stephen King (recenzja)
  4. "Mroczne Umysły" Alexandra Bracken (recenzja)
  5. "Sztuka Uwodzenia" Samantha Young (recenzja)
  6. "Chłopak Nikt" Allen Zadoff (recenzja)


Najlepsza z powyższych ksiażek okazała się być "Misery" Stephena Kinga. Ogólnie zaliczam ją do jednej z najlepszych książek jakie kiedykolwiek przeczytałam. 

Najgorszej nie ma. Reszta książek podobała mi się na innym poziomie, ale nadal były całkiem dobre. 


Filmy, które obejrzałam:
 
  1. "Klątwa Jessabelle" Horror (recenzja)
  2. "Diabelska Plansza Ouija" Horror (recenzja)
  3. "Jako w piekle tak i na ziemi" Horror (recenzja)
  4. "Uwiązani" Dramat (recenzja) 
Najlepszym filmem zdecydowanie była "Klątwa Jessabelle" podczas gdy najgorszym "Diabelska Plansza Ouija" na której strasznie się zawiodłam :(


Jakie sa wasze typy najlepszej i nagorszej książki w tym miesiącu? 

-M


Misja: tylko ona się liczy "Chłopak Nikt" Allen Zadoff

Cześć! 

 Przenieśmy się na chwilę do świata, gdzie nasze życie jest jednym, wielkim szkoleniem. Uczą nas jak walczyć, myśleć, być posłusznym i zaradnym. Tak wygląda życie Benjamina, chłopaka, który nie moze zadawać pytań: reguły są proste. 
Dostaje zadanie, musi je wykonać. 
Nie ma miejsca na uczucia. 
Wątpliwości. 
Pomyłki. 
Ben musi wykonać swoją misję by zadowolić Matkę i Ojca, ludzi, którzy obiecali mu życie jak z gry wideo. Jednakże co, jeśli uczucia zaczynają wkradac się do umysłu chlopaka? Czy da radę wykonać swoją misję?
O ksiazce przeczytałam na z jednym blogów i od razu pomyślałam: "Jest dla mnie idealna". Bardzo lubię literaturę, która zawiera w sobie motyw morderców, psychopatow czy detektywów. Jako fanką kryminałów nie mogłam przejsc obojetnie wobec "Chłopaka Nikt". Na początku miałam mieszane uczucia co do stylu pisania. Składa sie on w większości z pojedynczych zdań, które na poczatku sprawiały mi problem ale wraz z rozwojem akcji, przestałam zupelnie się tym przejmować. Wydarzenia w książce opisane są z perspektywy Bena, czy jak się potem dowiadujemy Zacha. Mamy możliwość wejścia w umysł idealne wyszkolonego "żołnierza", który jest bronią. Dosłownie i w przenośni. Jego przemyślenia i taktyczne wyjścia sa naprawdę fascynujące. 
Na duży plus zasługuję rownież wspomniany na początku wątek miłosny: jest on tutaj idealnie wpleciony i zrzucony na boczny plan. Wyważoną i mądrze zbudowaną relacja Bena i Sam czyta się przyjemnie i nie ma się ochoty "rzygać tęczą" co jest częstym zjawiskiem w typowo młodzieżowej literaturze. 
Reasumując: "Chłopak Nikt" jest książką przyjemną pomimo swojej dośc specyficznej tematyki. Fani kryminałów znajda w niej coś dla siebie tak samo jak fani sensacji i przygód. Nie powiedziałabym, że jest to typowo ksiażka młodzieżowa, gdyż w moim przekonaniu przekracza trochę pułap młodziezowej powieści, ale nadal jest lekka. 
Szybko się czyta, wciąga i trzyma czytelnika w napięciu. No i ogromny plus za niespodziewane zakończenie. W końcu doczekałam się czegoś nieprzewidywalnego, co mnie zaskoczyło i jeszcze bardziej przekonało, że warto było sięgnać po "Chłopaka Nikt". Z zaciekawieniem sięgnę po następną część, a tym z Was, ktorzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać pierwszej cześci, ogromnie polecam! 

"Chłopak Nikt" 8,5/10
-M

piątek, 29 maja 2015

Lekcja pierwsza: "Sztuka Uwodzenia" Samantha Young


Cześć!

Dzisiaj nietypowo, na widelec (ewnetualnie łyżkę) wezmę książkę, która dość przypadkowo wpadła w moje ręce, czyli "Sztuka Uwodzenia"
Olivia Halloway przeżyła wiele w swoich 26 latach na tym łez padole, lecz jest coś, w czym nie czuję się pewna.
Seks. 
Dziewczyna nie uważa się za piękną czy seksowną, co zdecydowanie utrudnia jej stosunki z płcią przeciwną. Pewnego razu prosi swojego nieziemsko przystojnego przyjaciela Nate'a by nauczył ją tytułowej sztuki uwodzenia. 
Co dalej? Aby sie przekonać, musicie ją przeczytać. 
Tajemnicą nie jest, że opis książki brzmi dość tandetnie. Ona  szara myszka, nie wierzy w siebie, on idealny, przystojny, normalnie chodzący bóg!! 
I coś w tym jest. Pomijajac szablonowość i dość oczywisty przebieg akcji, ksiażka zaskoczyła mnie swoją nadnaturalną słodkością. Z reguły dlatego omijam wszelkiego rodzaju romanse: są dla mnie po prostu jak 5 kg curku. Za dużo! Dużo za dużo! Rozumiem, romantyczność, miłość.. Okej. Ale czasami mniej NAPRAWDĘ znaczy wiecej. Tutaj, hm, ciężko mówić o czymś takim. Akcja cały czas sie zmienia chociaż czytając miałam wrażenie, że niektóe momenty są jakby urwane i niedokończone. Byc może autorka nie chciała wplatać tam czegoś nowego? Kto wie. Jednkaże coś co urzekło mnie w tej książce, to niesamowicie lekkie pióro. Przeczytałam ja w 2 dni, czytając łacznie może z 4,5 godziny. Naprawdę, czyta się ją niesamowicie szybko. 
Reasumujac: "Sztuka uwodzenia" jest książką z gatunku erotyki, po który nie sięgam zbyt często. Po "50 Twarzach Greya" odechciało mi się wszelkiego rodzaju erotycznych doznań bohaterów książkowych, ale zdecydowałam, że czas dać szanse innej pozycji z, długiej już listy, erotycznych powiastek. I tak, "Szkoła uwodzenia" nie jest zła. Czyta się ją szybko i nie nudzi. Zastanawia czytelnika jak to się skończy. Erotyczne opisy nie są tez do znudzenia (jak w Greyu) i powiedziałabym, że są nawet dobre. Jednakże nie mogę nie przyczepić się do przewidywalności i szablowości książki. Jest tak naprawdę jedną z miliona i taką dla mnie pozostanie. Można przeczytać, ale bez rewelacji. 
Jeśli gustujecie w tego typu historiach, "Szkoła uwodzenia" jest definitywnie dla Was!

"Szkoła uwodzenia" 5/10
-M

wtorek, 26 maja 2015

"Mroczne Umysły" Alexandra Bracken: A ty jaki masz kolor?

Cześć! 
 
Dużo naczytałam się na temat całej trylogii "Mrocznę Umysły" i teraz nadszedł czas na mój komentarz, także zapraszam! 
Na samym początku poznajemy Ruby: małą, dziesięcioletnią dziewczynkę, która ma tajemnicze i przerażajace innych ludzi, zdolności. Okazuję się, że nie tylko ona. 
Są także inni, podobni do niej lecz nie tacy sami. 
W kraju tworzone sa "obozy" mające na celu leczenie dzieci z "nadzwyczajnymi" przypadłościami, ale tak naprawdę są to obozy, w których zamykają ich z obawy, co moga wyrządzić: jaką krzywdę zrobić obywatelom Stanów Zjednoczonych. 
Społeczeństwo zostaje podzielona kolorami: Niebiescy, Zieloni, Czerwoni, Żółci i Pomarańczowi, którzy uchodza za tych najgorszych i najpotężniejszych. 
Gdy Ruby trafia do obozu okazuję się, że jest Pomarańczowa. Jednakże jej moce pozwalają oszukać system i wmówić im, że jest Zielona. Wszystko jest okej, aż pewnego dnia dostaję ofertę wydostania się z obozu. Jaką decyzję podjemie? Czego ci ludzie będa od niej oczekiwać? Jak potocza się losy Ruby? 
Ahh, powiem Wam szczerze, że ksiązka mnie zawiodła. Jestem świeżo po przeczytaniu i nie wiem, może za wiele się spodziewałam, ale nie wciągneła mnie tak mocno jak sie spodziewałam. Historia całkiem fajna: oczywiście wpleciony wątek miłosny, ale niesamowicie dobrze skonstruowany i zrzucony na dalszy plan co jest duzym plusem. Książka skupia się na antyutopijnym świecie i walce Ruby z rządem i czasami nawet samą sobą. Autorka stworzyła świetnych bohaterów: Liama, Pulpeta, Suzane, Ruby. Każdy z nich ma swoją historię: jest inny i piękny na swój właśny sposób. Całość również prezentuje się dość optymistycznie, a mimo to zabrakło mi czegoś. Przez całą ksiazkę wydawało mi się, że akcja jest schematyczna, płynna i szybka, ale jak pociąg, który zawsze podąża jedną trasą. Zabrakło mi trzymania w napięciu: punkt kulminacyjny, którzy powinien nas zaskoczyć tak naprawde był lekkim poruszeniem. Chociaż końcówka pierwszej części,jej sam, sam koniec jest bardzo obiecujący, myślę, że odpowiednio rozwiniety w dalszych cześciach może być bardzo dobry. 
Reasumujac: "Mroczne umysły" nie są złą ksiażką, nie zrozumcie mnie zle, nie twierdzę, że są złe i nie warto ich czytać. Myślę, że warto, ale dla mnie osobiście, zbyt mało emocji było w całej książce. Za mało napięcia. Akcja była, ale gdzie jakiś dreszczyk? Tego mi zabrakło. Zrekompensowali mi to oczywiście bohaterowie, których od razu polubiłam: przede wszystkim Liama i Pulpeta. Ich Bromance jest cudowny. 

"Mroczne Umysły" 6,5/10 
-M

niedziela, 24 maja 2015

Co robimy w internecie i jak on wpływa na nasze życie? "Uwiązani" (film)

Witajcie!

Internet jest teraz wszędzie: nie tylko, tak jak kiedy w komputerach, ale także w telefonach, tabletach i różnego innego rodzaju gadżetach, którymi raczą nasz firmy pokroju Apple. 
Film "Uwiązani" pokazuję jak nieodzowną cześcią naszego życia jest życie wirtualne: czy to wrzucanie postów na Facebooka czy granie w grę, w której możesz porozmawiać z innymi graczami, często podzielić sie z nimi swoimi problemami. Lecz czy to jest złe? Musimy zadać sobię pytanie, czy Internet sam w sobie jest złem, czy my, ludzie korzystajacy z niego, sami takim go stworzyliśmy? 
Film jest ekranizacją książki, o której możecie przeczytać tutaj: Uwiązani  
Osobiście, nigdy jej nie czytałam, ale recencja na jednym blogu dostatecznie przykuła moja uwagę do filmu: nie mając pomysłu co mogłabym obejrzeć w sobotni wieczór, wybrałam to i nie żałuję. "Uwiązani" poruszają sprawy bardzo powszechne: znudzenie w małżeństwie, co doprowadziło do obupólnej zdrady, ciężki czas w szkole, gdy ojciec zmusza cie być robił coś, czego nie lubisz czy życie pod jednym dachem z obsesyjnie kontrolująca każdy twój ruch w sieci, matką, która twierdzi, że w ten sposób Cię chroni. Mamy tam także wątki o anoreksji, gdy dziwczyna na blogu rozmawia z innymi dziewczynami, które przekonuja ją, że nie warto jeść. Niestety, sama widziałam, że istnieją takie blogi i takie dziewczyny. No i najważniejsze, coś co teraz jest chyba bardzo modne i popularne: utrata dziewictwa. Czasami mam wrażenie, że wszyscy biorą udział w wyściugu: kto pierwszy ten lepszy, ale wiecie co? Nikogo to nie obchodzi, kiedy, co i z kim robicie. To jest Wasze zycie, a zrobić coś wbrew sobie, żeby tylko się pochwalić przed koleżankami/kolegami to najgorsza rzecz jaką możecie sobie wyrządzić.
Reasumując: Film "Uwiązani" jest złożony z wielu wątków: mamy zdradę i problemy okresu dojrzewania oraz obsesyjną krontrolę w sieci, oczywiście z dobrej intencji, ale moim zdaniem, tez z dużą przesadą. Akcja toczy się powili, ale mimo to oglada się dość przyjemnie. Film też zwraca nasza uwagę, że powinniśmy uważać co wrzucamy do internetu bo w dzisiejszych czasach, zrobienie kopii czy screenu zajmuje mniej niz minutę. Jednakże z drugiej strony, wydaję mi się, że internet, blogi, są miejscem gdzie tak naprawdę możemy być sobą: nie ważne czy grając w grę czy pisząc na Tumblrze albo innym portalu. Tak długo jak nie wyrządzimy tym krzywdy sobie i innym jest to okej. I nie ma co popadać w paranoję i bać się wielkiego, złego, Internetu. On z reguły nie jest złym miejscem: jeśli dobrze się poszuka, można znalezć tysiące wartościowych informacji. Co nie czyni go także dobrym.
Wszystko zależy od tego, jak go użytkujemy. 

"Uwiązani" 7/10
-M

sobota, 23 maja 2015

Premiery kinowe maj/czerwiec 2015!

Co ciekawego proponują nam kina na przełomie Maja i Czerwca 2015?

Jest to zestawienie najciekawszych, moim zdaniem, filmów, które weszły do kin lub dopiero co się w nich pojawią. 


 WIEK ADALINE:

Premiera: 15 maja 2015
Produkcja: USA
Gatunek: Melodramat 

Opis: Historia urodzonej na początku XX wieku młodej kobiety, która wskutek wypadku przestaje się starzeć. Gdy poznaje mężczyznę, zaczyna rozważać wyjawienie sekretu swojej nieśmiertelności.










  
POLTERGEIST:

Premiera: 29 maja 2015
Produkcja: USA
Gatunek: Horror

Opis: Podmiejski dom rodziny Bowenów opanowują złe duchy. Po zniknięciu córki domownicy jednoczą siły, by ją odzyskać.  











 KRAINA JUTRA: 

Premiera: 29 maja 2015
Produkcja: USA
Gatunek: Sci-Fi

Opis: Rozczarowany życiem Frank oraz inteligentna nastolatka Casey wyruszają na niebezpieczną misję, której celem jest odkrycie tajemnicy miejsca zagubionego w czasie i przestrzeni. 












NAJDŁUŻSZA PODRÓŻ: 

Premiera: 15 czerwca 2015
Produkcja: USA
Gatunek: Dramat


Opis: Losy dwóch par, które dzielą lata doświadczeń. Ich historie zbiegają się w nieoczekiwanym momencie.











PITCH PERFECT 2 

Premiera:15 maja 2015
Produkcja: USA
Gatunek: Komedia, Muzyczny


Opis: Zespół a cappella - The Bellas przystępuje do międzynarodowego konkursu, w którym nigdy nie wygrała grupa z Ameryki. 











 A Wy co chcecie obejrzeć? Ja z pewnością Wiek Adaline i Poltergeist :)
 

wtorek, 19 maja 2015

Książkowe Nawyki TAG

Dobry wieczór :P 

Już dawno nie było żadnego TAGU a to całkiem fajna zabawa odpowiadać na te wszystkie pytania, dlatego podpatrzyłam TAG na blogu http://kacik-czytelnika.blogspot.com i pomyślałam, a co tam, też go zrobię :)
 
Jeśli chodzi o nominację cóż, wszyscy czujcie sie nominowani :) 


1.Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania?


Absolutnie nie. Zazwyczaj czytam na pościelonym łóżku, ale czasami zdarza się tez na fotelu czy nawet na podłodzę z poduszką pod głową. Nie ważne gdzie, ważne jaką książkę!

2.Czy w trakcie czytania używasz zakładki, czy przypadkowych świstków papieru?

Zazwyczaj zakładek, które czasami sa dodawane do nowych książek np: w Empiku lub Matrasie. Nie mam jednej ulubionej zakładki: tylko takie dodawane i zawsze jakaś się znajdzie. 

3.Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron?

Kiedyś musiałam dokończyć rozdział. Teraz, różnie to bywa. Zazwyczaj staram się skończyć rozdział, jeśli jednakże jest do końca 20 stron a ja prawie już nie widze na oczy, cóż, zamykam tam gdzie jestem i odkładam na bok. Zazwyczaj pamiętam na czym skończyłam także to nie stanowi żadnego problemu :)

4.Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki? 

Raczej nie. Czasami napije się wody/herbaty/kawy, ale z reguły gdy czytam to skupiam całą swoją uwagę na książce. 

5.Czy jesteś wielozadaniowa? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie słuchania?

To zależy, ale tak, potrafię czytać książkę słuchajac muzyki. Często np: ucze się czegoś słuchając swojej ulubionej muzyki albo akustycznych wersji instrumentalnych tylko żeby słyszeć jakis cichy dzwięk. Co do filmów, nie. Jak ogladam film to ogladam i koniec. Nie lubię też jak niektórzy malowac paznokci czy grać na telefonie. Jak ogladam to staram sie skupiać całą uwagę na filmie a nie podzielić ją na dwie albo trzy części. 

6.Czy czytasz jedną książkę, czy kilka na raz?

I znów, zależy kiedy. Zazwyczaj czytam jedną, ale zdarza się, że czytam dwie, nawet trzy. Zazwyczaj dlatego, że jedną zaczynam papierową i jedną (dwie) elektroniczne. 

7.Czy czytasz w domu, czy gdziekolwiek? 

Bardzo często w komunikacji miejskiej, parku gdy ide na dłuższy spacer z psem, zazwyczaj w lato, czasami na plaży, na balkonie. Nie mam tak, że czytam tylko w domu. Mogę czytać wszędzie :D 

8.Czytasz na głos czy w myślach? 

Na głos tylko na lekcjach polskiego jak pani poprosi. Zazwyczaj w myślach. 

9.Czy czytasz naprzód poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książek?  

Czasami zdarza się, że spojrze na ostatnia kartkę i czyta tylko ostatnie zdanie. Ale dość rzadko to robię, ponieważ uważam, że dobra książka to taka, po której skończeniu czujemy niedosyt. A co do fragmentów, tak, zdarza mi się pominąc. Zazwyczaj sa to niezbyt ważne fragmenty: jakies opisy przyrody, drzew, trawy, oceanu. Chociaż też dość rzadko. 

To już tyle. Jestem ciekawa waszych odpowiedzi. Wszystkich zachęcam do odpowiadania w komentarzach na pytania a jeśli chcecie, do zrobieniu posta na swoim blogu i wklejenia w komentarzu linka. 

Pozdrawiam! :) 

poniedziałek, 18 maja 2015

Czy istnieje Niebo?: "Przebudzenie" Stephen King

Cześć wszystkim!
 
Dzisiaj poruszymy bardzo filozoficzne tematy na temat życia po śmierci, istnieniu Boga oraz Raju, w który tak namiętnie wierzą wszyscy chrześcijanie i inni wyznwacy wszelakiego odłamu religijnego.  
Na samym początku poznajemy małego chłopca, Jamiego Mortona, który spotyka pastora Charliego Jacobsa (a potem pastora Danniego). Wielebny jest świetny: dzieci go uwielbiają a wraz z nimi ich rodzice, którzy licznie uczęszczają na niedzielne nabożeństwa. Wszystko jednak zmienia się, gdy żona pastora i jego synek giną w wypadku. Zdrugotany mężczyzna wygłasza tzw. "Straszne kazanie", które na zawsze odznacza piętno na Jamiem i prowadzi do ostatecznego załamania się wiary pastora i jego życia. 
Wiem, że książka z opisu niewydaję się być nadzwyczajnie ciekawa: pastor.. pewnie będzie dużo o Bogu, myślicie, że to nie wasze klimaty, ale zaufajcie mi: jako osoba średnio wierząca w Boską siłę, naprawdę dobrze się bawłam czytając "Przebudzenie" a wątek religijny absolutnie nie przeszkadzał ani nie nudził, powiedziałabym, że wręcz bez niego, książka nie miała by tak mrocznego i zarazem podnosłego klimatu, (jeśli można tak stwierdzić). Akcji, jako akcji tu nie znajdziecie, wydarzenia idą powoli, ale wszystko trzyma się stworzonej przez Kinga całości, która, nie powiem, jest dość intrygująca. Obraz świata, a raczej zaświatów, który nam przedstawia jest dość ponury i spowity mrokiem. To sprawia, że czytelnik zadaję sobie pytanie: "Co jeśli to prawda? Co jeśli Boga nie ma a po śmierci wszyscy zamienimy się w nicość?" To wszystko to pytania na które nikt nie potrafi udzielić odpowiedzi z bardzo prostej przyczyny: Nikt nie wie co tak naprawdę czeka na nas po drugiej stronie "kurtyny". Do takich samych wniosków dochodzi Jamie. 
Reasumując: "Przebudzenie" jest książką napisaną w postaci opowiadania, które snuje główny bohater: czasem obserwujemy przeskok w czasie, aczkolwiek nie jest to częste i niezrozumiałe: przeciwnie. Wiele osób może uważać, że książka jest dość nudna i po cześci jest to prawda: jak wspomniałam wcześniej nie znajdziecie tutaj wybuchów, odrąbywania stopy siekierą jak w przypadku Misery (spoiler!) ale mimo wszystko mnie absolutnie nie zanudziła. Zrodziła w mojej głowie parę pytań i zaintrygowała mnie. Mimo, że nie jest to najlepsza książką Kinga i przyznam szczerze, że końcówka jest dośc zagmatwana i dziwna, nawet jak na Mistrza Horrorów, to myślę że lekkie pióro wynagradza wszystko. Czy przeczytałabym ją drugi raz? Tak. Czy to zrobię, pewnie kiedyś tak. Teraz kolej na was :) 

"Przebudzenie" Stephen King 8/10
-M

środa, 13 maja 2015

"Busem Przez Świat: Ameryka za 8 dolarów" czyli jak przeżyc niezapomnianą przygodę przy niskim budżecie.

Cześć wszystkim! 

Ile razy chcieliście tak po prosty spakowac się, wziąc najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyć w podróż Waszego życia? 
Ja bardzo wiele razy. 
Po przeczytaniu "Busem przez świat" i ich amrykańskich przygód, tym bardziej mam ochotę rzucić wszystko, kupic bilety i w końcu zobaczyć Amerykę.
Książka jest przede wszystkim o marzeniach zwyczajnych studentów, którym zamarzyło sie zwiedzanie świata: autor wielokrotnie podkresla, że aby podróżowac wystarczy wiara w swoje możliwości a nie ilośc posiadanych pieniędzy. 
Historie opowiadziane w niej zaczynają sie na etapie planowania podrózy aż po powrót do ojczyzny, po 3 miesiącach amerykańskiej podróży marzeń. Wielokrotnie czytając uśmiechałam się do siebie, myśląc: kurdę, jak ja im zazdroszczę. Nie ukrywam, Ameryka zawsze była miejscem, do którego chciałam jechać: zobaczyc Nowy Jork, przejśc sie ulicami Manhatanu, zrobić sobie zdjęcie przy znaku Hollywood czy poopalać się na sławnych amerykańskich plażach. Tutaj, dostajemy dziesiątki historii, z których każdy może wyciągnąć wnioski a nawet zaplanowac coś podobnego, mają juz gotowca (tak jakby..) 

Reasumując: "Busem przez świat: Ameryka za 8 dolarów" jest ksiazką przepełniona pozytywną enegrią, która wręcz krzyczy do nas z każdej kartki. Historia napisana prostym jezykiem, bez zbędnych opisów. Wszystko jest tak, jak być powinno i dobrze. Osobiście zainspirowała mnie i przekonała, że spanie "na dziko" i jedzenie byle czego przez jakiś czas, jest warte dobrej przygody: bo czym sa pieniądze wydane na luskusowy apartament i idealne jedzenie, jeżeli nie zwiedzimy przy tym świata takim jakim jest a tylko jego "najlepsza stronę"? 
Mam nadzieję, że będzie mi dane przeżyc cos podobnego w niedalekiej przyszłości. Jako fanka łożka i elektryczności prawdopodobnie bede musiała się przemóc, ale co tam, wiem, że będzie warto!
Jeśli macie jeszcze wątpliwości, pamiętajcie: marzenia się spełniają. 

Za książkę serdecznie dziękuje wydawnictwu: SQN :)

"Busem przez świat: Ameryka za 8 dolarów" 10/10 
-M


niedziela, 10 maja 2015

"Jako w piekle tak i na ziemi": wycieczka pod Paryż

Cześć! 
 
Wyobraźcie sobie że pod waszym miastem rozciągają się tunele, katakumby, w których pochowani są zmarli. A przynajmniej tak głoszą legendy. Mielibyście odwagę zejść kilka kilometrów w dół, niemal otrzeć się o mistyczne bramy piekła by znaleźć coś, czego szukaliście przez większość swego życia?
Mniej więcej o tym jest film "Jako w piekle tak i na ziemii"
Grupa poszukiwaczy skarbów, choć tak naprawdę nie zależy im na pieniądzach ze znaleziska, schodzi do paryskich katakumb by znaleźć kamień filozoficzny; kamień dzięki któremu człowiek moze posiąść nadludzkie zdolności a nawet stać się nieśmiertelny.
Muszę przyznać, że film odrobinę mnie zawiódł. Spodziewałam się lepszego napięcia i mniej przekoloryzowanej i dość oczywistej fabuły. Oczywiście były momenty w których można było poczuć szybsze bicie serca,ale ogólnie, na tle innych horrorów,ten wypada dość marnie. Klimat jest, tego nie mogę zaprzeczyć. Wraz z naszymi poszukiwaczami schodzimy na dół i obserwujemy wszystko, ale mimo to czegoś mi zabrakło. Główna boharerka przez większość filmu odgrywała rolę superbohaterki, nieomylnej i nieustraszonej. Czy tak zachowuje się człowiek uwięziony ileś tam metrów pod ziemią? No nie bardzo. Mimo jej doświadczenia, zabrakło mi naturalności, prawdziwości w grze aktorskiej. Innym może to nie przeszkadzać, aczkolwiek dla mnie było to dość nierealne.
Reasumując: "Jako w piekle tak i na ziemi" jest horrorem średnim: można go obejrzeć, nie nudzi ani nie dłuży się w nieskończoność, ale także nie wciska w fotel. Fabuła i samo poszukiwanie jest ciekawe, nawet momentami intrygujące, ale patrząc na nienaturalna brawurowość głównej bohaterki, film oglądało się mniej przyjemnie. Straszne momenty były, w małej liczbie bo małej ale można było się przestraszyć, gdy nagle zjawy pojawiały się i szarpaly kamerą na lewo i prawo. Ogólnie, polecam tym, którzy nie oczekują wielkiego wow. Jest przyjemny jak już wspomniałam, odrobinkę przygodowy, ale mimo wszystko jest horrorem który można obejrzeć z przyjaciółmi i miska popcornu.

"Jako w piekle tak i na ziemi" 5,5/10 
-M

piątek, 8 maja 2015

"Misery" Stephen King: wielbiciel czy fanatyk?

 Witajcie! 

Poznajcie Paula Sheldona, pisarza, który znany jest przede wszystkim przez swoja serię ksiązek o Misery   Chastain. Gdy mężczyzna ulega wypadkowi, cudownym trafem (tak, prawdziwie szczęście) znajduje go Annie Wilkes, jego największa i najwierniejsza fanka, zabierajac go do siebie, by zaopiekować sie cieżko chorym pisarzem. Problemy zaczynają się, gdy Annie czyta ostatnią ksiażkę Paula, w której dowiaduję się o czymś, czego absolutnie nie może przeżyć: Misery umiera. Annie zmusza mężczyznę by napisał kolejną książkę, "Powrót Misery" a jej metody nie są ani trochę pokojowe. 
King znany jest wszystkim. Możecie nie czytać jego książek, ale na pewno kojrzycie nazwisko. Wszyscy moi znajomi wiedza, że King to dla mnie mistrz, a jego książki, mimo, że opasłe to sa niesamowite. Tak samo było z Misery, choć przyznam, że pierwsze 80-90 stron szło mi dość topornie (zwalę to na czas i chęci) ale gdy minełam "barierę czytelniczą" popłynełam z historią wraz z Annie i Paulem. To niesamowite, jak bardzo mu kibicowałam, by w koncu pokazał jej gdzie jest jej miejsce. Tak, historia ta jest przepełniona brutalnymi metodami, chorym wręcz zachowaniem ze strony dawnej pielęgniarki, która skrywa mroczną, jeszcze bardziej popierdzieloną tajemnicę.

Reasumując: "Misery" jest jedną z tych książek, które zapadają w pamieć: przepełniona akcją, niekoniecznie smaczną, bo bywają dość nieapetyczne momenty. King serwuje nam ponad 300 stron świetnie napisanej powieści, która bawi, straszy i wzrusza czytelnika. Osobiście czuję sie tak, jakbym zżyła się z Paulem a w chwili skończenia historii pożegnała się z nim. Żałuję i ciesze się, że to już koniec tej historii: dlaczego? Wszystko ma swój koniec, ale w "Misery" absolutnie nie jest byle jaki. 

Polecam! 

"Misery" 9,5/10 
-M 

wtorek, 5 maja 2015

TOP 15 filmów, które musisz obejrzeć choć raz w życiu #2

CZEŚĆ!

Wracam z serią "Top 15 filmów". Zdecydowałam, że nie bedę dzielić ich na kategorię: wrzucam mix filmów wszelkiego rodzaju: od komedii po horrory. Wydaję mi się, że to ma większy sens niż robie osobnego postu o każdym gatunku z osobna. 
Tyle słowem wstępu: przejdźmy do filmów (kolejność jest przypadkowa!) 

1. Ostatnia Piosenka (2010)
  
"Siedemnastoletnia Ronnie wraz z młodszym bratem spędza wakacje u ojca w domku na plaży. Wkrótce przy gnieździe morskich żółwi dziewczyna poznaje przystojnego Willa."


Film jest bardzo piękny, wzruszajacy ale także zyciowy i prawdziwy. Pokazuję problemy i jak radzić sobie w cieżkich sytuacjach. Zdecydowanie wart polecenia :) 







 

 2. Szkoła Uczuć (2002)


 "Popularny w szkole Landon zaczyna spotykać się z nieśmiałą córką pastora."

Jak na osobe, która nie lubi ckliwych, romantycznych filmów, tak ten jest całkiem przyjemny. Smutny ale szcześliwy jednocześnie. 











3. Pretty Woman (1990) 


 "Biznesmen Edward płaci Vivian za tydzień spędzony w jej towarzystwie."

Klasyka, klasyka i jeszcze raz klasyka kina. Niby komedia romantyczna, ale mimo to pozostawia po sobie gorzki smak. Nie jest przekoloryzowana: pokazuję sprawy tak, jak się mają. Prawdziwie. I za to ją cenię.










4. Tajemnica Brokeback 
Mountain (2005)

"Historia dwóch mężczyzn, którzy z sentymentem wracają do malowniczego Brokeback, gdzie przed laty połączyła ich wielka miłość."

Są ludzie którzy mówia bardzo źle o tym filmie ze względu na kontrowersyjny temat homoseksualizmu, ale wiecie co.. Przestańmy patrzeć przez pryzmat: gej-lesbijka sa grosi. Film zdecydowanie warto obejrzeć, chociażby dla samego krajobrazu. 









5. Millerowie (2013)

"Okradziony z towaru dealer David musi w ramach zadośćuczynienia przywieźć z Meksyku dużą dostawę narkotyków. Dla niepoznaki organizuje więc wymyśloną rodzinę."

Fajna, przyjemna, lekka i co najważniejsze śmieszna komedia. Nie koniecznie dla całej rodziny bo w wiekszosci jest o narkotykach, ale w sumie z drugiej strony czemu nie? Fajne teksty, przygody. Czego chcieć wiecej? 








6. Udając gliniarzy (2014)
 "Życie dwóch przyjaciół nabiera nieoczekiwanie tempa, gdy postanawiają przyjść na imprezę w przebraniu policjantów."

Kolejna świetna, naprawdę świetna komedia. Pełna akcji, zabawnych dialogów, wydarzeń no po prostu jedna z moich ulubionych w 2014 roku! Oby więcej takich i MUSIECIE TO OBEJRZEĆ!












7. Święci z Bostonu (1999) 
 
"Dwaj bracia podejmują walkę z bostońskimi złoczyńcami. Są przekonani, że sam Bóg powierzył im taką misję."

Czy jest ktoś kto jeszcze nie oglądał tego filmu? Kolejna klasyka kina akcji: świetne teksty i gra aktorska na najwyższym poziomie! Must watch! 










8. Turysta (2010) 


"Amerykański turysta na wakacjach we Włoszech zostaje wplątany przez agentkę Interpolu w niebezpieczną intrygę."

Oprócz tego, że jest pokazana cudowna, piękna na żywo jak i na ekranie Wenecja, to również moi ulubieni aktorzy: Angelina i Johny. Cóż.. to musiał być dobry film. Świetny. Polecam!









9. Wrogowie publiczni (2009)  
"Historia najsłynniejszych amerykańskich gangsterów lat 30. – Johna Dillingera, Baby'ego Face'a Nelsona i Pretty Boya Floyda."

Czysta perfekcja. Świetna końcówka. Mafia ukazana tak jak byc powinna. Johny Depp zasługuje na Oscara!




10. Obecność (2013)

"Słynna para badaczy zjawisk paranormalnych zostaje poproszona o pomoc rodzinie, którą terroryzuje potężny demon."

To jest prawdziwy horror: pełen napięcia i niesamowicie mrocznego klimatu, który zabiera widza wprost do nawiedzonego domu! 
Wielbiciele horrorów, jeśli jeszcze nie oglądaliście to wstydźcie się!










11. Udręczeni (2009)

"Cierpiący na raka Matt wraz z matką przeprowadza się do nowej posiadłości. Wykończony chorobą chłopak zaczyna mieć halucynacje i widzieć duchy."

Kolejny godny polecenia horror, który naprawde polecam oglądac w nocy. Klimatyczny, przerażajacy i momentami obelśny, ale hej, to w końcu horror.











12. Nie zadzieraj z fryzjerem (2008)

"Zohan, izraelski komandos będący postrachem palestyńskich terrorystów postanawia zrealizować swoje wielkie życiowe marzenie i udaje się do Ameryki, by zostać fryzjerem."

Komedia która nawet i za 40 lat będzie mnie smieszyć. Adam Sandler moim bogiem normalnie: Zohan, postać która wyzwala w widzu milion emocji. Cudo. 









13. Dorwać byłą (2010) 

"Łowca nagród dowiaduje się, że kolejnym celem ma być jego była żona - reporterka pracująca nad artykułem na temat morderstwa."

Kolejna komedia na sobotni/niedzielny wieczór przy paczce chipsów lub wafli ryżowych. Śmieszna, intrygująca i warta obejrzenia. Jedna z moich ulubionych, byc może także przez duży szacunek do Jennifer Aniston, która jest świetna aktorką (Gerard Butler tez jest niezły) 









14. Woda dla słoni (2011)


"Po śmierci rodziców Jacob trafia do cyrku prowadzonego przez bezwzględnego Augusta. Wkrótce zakochuje się w jego żonie Marlenie."

Piękny film, pokazujący tajemnicza prace w cyrku: wzloty i upadki głównego bohatera oraz jak niefortunne czasami jest zycie. 
Bardzo mi sie podobał, a próba powiedzenia przez Pattinsona dwóch słów po polsku jest strasznie nieudolna. haha :) 









15. Zimowa Opowieść (2014) 

  "Film opowiada o cudach, przeplatających się losach i odwiecznej walce dobra ze złem w mitycznym Nowym Jorku na przestrzeni stu lat."

Nie miałam wobec niego dużych oczekiwań gdy poszłam do kina, ale wyszłam i wiedziałam, że film ten na długo zostanie ze mną i jeszcze nie raz go obejrzę. Dla mnie opowiada intrygujacą historię miłosną (bleh) ale mimo wszystko jest idealnie wywarzony. Nie za dużo, nie za mało co sprawia, że nie jest słodki. Przede wszystkim bardzo fajnie został wyreżyserowany oraz wykonany: na początku jest skomplikowany ale potem, wszystko nabiera sensu.





Wszelkie opinie sa subiektywne: Czujcie sie wolni by wyrażać swoje w komentarzach!

"Diabelska plansza Ouija": igranie ze śmiercią czy zabawa?

Cześć!

 Wyobraźcie sobie, że znajdujecie planszę do rozmów z duchami, które są w stanie odpowiedzieć na wasze pytania. Odważylibiście się to zrobić? 
Debbie tak. 
I zapłaciła za to życiem. 
Na samym początku poznajemy nastolatkę, która odnajdując na strychu planszę O uija postanawia "zabawić się" i zagrać. Jak się okazuję, dla dziewczyny kończy się tragicznie. Jej najlepsza przyjaciółka, chłopak i inni przyjaciele postanawiają iść w jej ślady i także zaczynają zabawę plaszą, lecz by nawiązać kontakt ze zmarłą nastolatką. Jak się zapewne domyślacie, nie ona im odpowiada, lecz ktoś/coś innego: to co zmusiło Debbie do odebrania sobie życia.
Przyznam szczerze, że film mnie zawiódł: na początku wydawał sie być klimatyczny i mroczny- dokładnie taki jaki powinien być dobry horror, lecz potem wszystko sie popsuło. Natłok wydarzeń lub coś innego, sama do końca nie wiem co, sprawiło, że film z minuty na minutę tracił swój urok i z horroru zamienił się na horrorek albo horroruś. Byłam przygotowana na dawke psychologicznego strachu, jaki towarzyszył mi przy oglądaniu np: Obecności. Niestety, zawiodłam się. Nie bałam się, raczej byłam zaintrygowana. A pod koniec filmu: znudzona. 
Reasumując: "Diabelska plansza Ouija" nie jest dobrym horrorem, (śmiem twierdzić, że nie nazwałabym tego horrorem) Klimat wygasa po połowie filmu, nie jest bardzo nudny ale pozostawia wiele do życzenia. Wydaję mi się, że reżyser traci pierwotną wizję i robi resztę filmu "na szybko". Mimo wszystko jednak, nie był to najgorszy film: całkiem fajnie zarysowana fabuła, nieźli bogaterowie i nawet całkiem w porządku gra aktorska. 
Ogólnie film nie wypada źle, aczkolwiek nie zaliczyłabym tego do gatunku: horror. 

"Diabelska plansza Ouija" 5/10
-M

Majowe czytelnicze propozycje: co zamierzam przeczytać?

Hej, witajcie!

Dzisiaj chciałam się podzielić w Wami 6-cioma książkami, które zamierzam w końcu przeczytać w maju. Niektóre leżakują na półce już od bardzo dawna. A szkoda. 


1. Stephen King: "Przebudzenie" 

2. Gillian Flynn: "Zaginiona Dziewczyna" 

3. 














niedziela, 3 maja 2015

"Klątwa Jessabelle": witajcie w świecie voodoo!

 Hej, czesc wszystkim!

Mam nadzieję, ze wasza majówka była równie udana jak moja.
Wykorzystując okazję wolnego wieczoru, obejrzalam parę filmów,które od jakiegoś czasu czekały na swoją kolej.
Dzisiaj chciałam dość krótko powiedzieć Wam o horrorze "Klątwa Jessabelle". 
Film opowiada historię dziewczyny, Jessie,która po wypadku samochodowym,w którym straciła chłopaka oraz swoje nienarodzone jeszcze dziecko, ląduje w szpitalu w stanie krytycznym. Po jakimś czasie dziewczyna dochodzi do siebie lecz nadal potrzebuje pomocy osoby, która by opiekowała sięnią podczas gdy jej nogi stopniowo dochodziłyby do dawnego stanu (Jessie jeździ na wózku i według lekarzy to cud jeśli kiedyś będzie mogła chodzić)
Mama dziewczyny umarla ,gdy była mała, na raka, a ojciec oddał ją pod opiekę ciotce, lecz po jej śmierci tylko ojciec mógł się nią zająć,dlatego też wprowadziła się do jego domu, gdzie poznaje mroczną tajemnicę skrywana od lat przez jej rodziców.
Film wydaje się być taki jak inne, ot to kolejny marny horror. Nie miałam wielkich oczekiwań, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. 
Niesamowicie budowane napięcie. 
Niepowtarzalny klimat starego domu, z milionami tajemnic. 
Typowa dla horrorow mroczna i ciemna kolorystyka wraz z tematyką voodoo idealnie  połączyły się ze sobą, tworząc spójną całość.
Reasumując: "Klątwa Jessabelle" jest horrorem,który trzyma w napięciu i powoli ukazuje nowe aspekty z życia dawno zmarłej matki dziewczyny, ale również wprowadza widza w świat voodoo,ich zwyczajów i rytuałów. Dla mnie jako fanki tego typu tematów film był przyjemny, momentami straszny a nawet zaskakujący. Tutaj także warto wspomnieć o bardzo ale to bardzo dobrym, niespodziewanym zakończeniu, które pozwala nam odpowiedzieć sobie co było dalej. "Klątwa Jessabelle" jest definitywnie godna polecenia wielbicielom horrorow. Nie braknie w niej niczego, aczkolwiek również nie jest idealna. Nie wciska w fotel i nie jest fenomenem wśród horrorów aczkolwiek nie zanudza a czasem nawet potrafi przestraszyć.


 "Klątwa Jessabelle" 7/10
-M