niedziela, 24 maja 2015

Co robimy w internecie i jak on wpływa na nasze życie? "Uwiązani" (film)

Witajcie!

Internet jest teraz wszędzie: nie tylko, tak jak kiedy w komputerach, ale także w telefonach, tabletach i różnego innego rodzaju gadżetach, którymi raczą nasz firmy pokroju Apple. 
Film "Uwiązani" pokazuję jak nieodzowną cześcią naszego życia jest życie wirtualne: czy to wrzucanie postów na Facebooka czy granie w grę, w której możesz porozmawiać z innymi graczami, często podzielić sie z nimi swoimi problemami. Lecz czy to jest złe? Musimy zadać sobię pytanie, czy Internet sam w sobie jest złem, czy my, ludzie korzystajacy z niego, sami takim go stworzyliśmy? 
Film jest ekranizacją książki, o której możecie przeczytać tutaj: Uwiązani  
Osobiście, nigdy jej nie czytałam, ale recencja na jednym blogu dostatecznie przykuła moja uwagę do filmu: nie mając pomysłu co mogłabym obejrzeć w sobotni wieczór, wybrałam to i nie żałuję. "Uwiązani" poruszają sprawy bardzo powszechne: znudzenie w małżeństwie, co doprowadziło do obupólnej zdrady, ciężki czas w szkole, gdy ojciec zmusza cie być robił coś, czego nie lubisz czy życie pod jednym dachem z obsesyjnie kontrolująca każdy twój ruch w sieci, matką, która twierdzi, że w ten sposób Cię chroni. Mamy tam także wątki o anoreksji, gdy dziwczyna na blogu rozmawia z innymi dziewczynami, które przekonuja ją, że nie warto jeść. Niestety, sama widziałam, że istnieją takie blogi i takie dziewczyny. No i najważniejsze, coś co teraz jest chyba bardzo modne i popularne: utrata dziewictwa. Czasami mam wrażenie, że wszyscy biorą udział w wyściugu: kto pierwszy ten lepszy, ale wiecie co? Nikogo to nie obchodzi, kiedy, co i z kim robicie. To jest Wasze zycie, a zrobić coś wbrew sobie, żeby tylko się pochwalić przed koleżankami/kolegami to najgorsza rzecz jaką możecie sobie wyrządzić.
Reasumując: Film "Uwiązani" jest złożony z wielu wątków: mamy zdradę i problemy okresu dojrzewania oraz obsesyjną krontrolę w sieci, oczywiście z dobrej intencji, ale moim zdaniem, tez z dużą przesadą. Akcja toczy się powili, ale mimo to oglada się dość przyjemnie. Film też zwraca nasza uwagę, że powinniśmy uważać co wrzucamy do internetu bo w dzisiejszych czasach, zrobienie kopii czy screenu zajmuje mniej niz minutę. Jednakże z drugiej strony, wydaję mi się, że internet, blogi, są miejscem gdzie tak naprawdę możemy być sobą: nie ważne czy grając w grę czy pisząc na Tumblrze albo innym portalu. Tak długo jak nie wyrządzimy tym krzywdy sobie i innym jest to okej. I nie ma co popadać w paranoję i bać się wielkiego, złego, Internetu. On z reguły nie jest złym miejscem: jeśli dobrze się poszuka, można znalezć tysiące wartościowych informacji. Co nie czyni go także dobrym.
Wszystko zależy od tego, jak go użytkujemy. 

"Uwiązani" 7/10
-M

14 komentarzy:

  1. Do Internetu trzeba podchodzić z umiarem i rozumem :D A film prezentuje się całkiem ciekawie, oglądałbym :) Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Do wszystkiego trzeba podchodzić w taki sposób. Nie ważne czy to Internet czy alkohol.. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Oczywiście, że internet nie jest złym miejscem. Ze wszystkiego trzeba korzystać z umiarem, a będzie nam na pewno służyło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że jednak nie zwlekałaś z obejrzeniem filmu i napisaniem jego recenzji, która sama w sobie jest bardzo zachęcająca. :)
    Książkę także polecam, a film mam zamiar obejrzeć w najbliższym czasie. ;)

    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak wspomniałam, i tak miałam coś obejrzeć a ten film wydawał się być ciekawa propozycją. I witam w swoich skromnych progach :)

      Usuń
  4. Właśnie jestem po obejrzeniu filmu i daje on mocno do myślenia..

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam ochoty, no bo nie oglądam w sumie nic poza bajkami i komediami, filmy mnie nudzą.
    Zgadzam się tylko z tym, że te dziewczyny, które namawiają inne, że nie warto jeść albo wyścig z utratą dziewictwa, wychwalanie się łóżkowymi wyczynami - to jest chore. Nie widzę w tym większego sensu poza zwróceniem na siebie uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba będę musiała znaleźć chwilę i właśnie za pomocą internetu obejrzeć ten film. Sama po sobie wiem, że spędzam na nim większą część swojego wolnego czasu (tak właśnie na internecie, a nie przy książkach, czy to takich do czytania, czy takich do nauki szkolnej) i skaczę po stronach. Czuję się z tym okropnie, zdaje sobie sprawę, że marnuję tak swój czas, ale myśl, że mam się uczyć .... Uch, no nie, wolę już sobie siedzieć na tym internecie i skakać po stronach, co chwila je odświeżając. Na szczęście na internecie nic złego nie robię, nie mam się raczej czego wstydzić, jeśli o to chodzi. Uważam się za dość rozważną nastolatkę, która nie ma pustki w głowie i wie, co to rozsądek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prawdopodobnie jak 3/4 populacji nastolatków, łacznie ze mną, na ziemi :P Nie ma w tym przecież nic złego.

      Usuń
  7. Filmu nie widziałam, za to przeczytałam książkę. Nadal przetrawiam treść i powiem szczerze, jak nigdy, nie wiem co o niej myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje się ciekawie, ale po dłuższym zastanowieniu...Trochę banalnie? No nie wiem, może skuszę się na film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozornie banalne, jednakże często nie zdajemy sobie z tego wszystkiego sprawy :)

      Usuń