piątek, 29 maja 2015

Lekcja pierwsza: "Sztuka Uwodzenia" Samantha Young


Cześć!

Dzisiaj nietypowo, na widelec (ewnetualnie łyżkę) wezmę książkę, która dość przypadkowo wpadła w moje ręce, czyli "Sztuka Uwodzenia"
Olivia Halloway przeżyła wiele w swoich 26 latach na tym łez padole, lecz jest coś, w czym nie czuję się pewna.
Seks. 
Dziewczyna nie uważa się za piękną czy seksowną, co zdecydowanie utrudnia jej stosunki z płcią przeciwną. Pewnego razu prosi swojego nieziemsko przystojnego przyjaciela Nate'a by nauczył ją tytułowej sztuki uwodzenia. 
Co dalej? Aby sie przekonać, musicie ją przeczytać. 
Tajemnicą nie jest, że opis książki brzmi dość tandetnie. Ona  szara myszka, nie wierzy w siebie, on idealny, przystojny, normalnie chodzący bóg!! 
I coś w tym jest. Pomijajac szablonowość i dość oczywisty przebieg akcji, ksiażka zaskoczyła mnie swoją nadnaturalną słodkością. Z reguły dlatego omijam wszelkiego rodzaju romanse: są dla mnie po prostu jak 5 kg curku. Za dużo! Dużo za dużo! Rozumiem, romantyczność, miłość.. Okej. Ale czasami mniej NAPRAWDĘ znaczy wiecej. Tutaj, hm, ciężko mówić o czymś takim. Akcja cały czas sie zmienia chociaż czytając miałam wrażenie, że niektóe momenty są jakby urwane i niedokończone. Byc może autorka nie chciała wplatać tam czegoś nowego? Kto wie. Jednkaże coś co urzekło mnie w tej książce, to niesamowicie lekkie pióro. Przeczytałam ja w 2 dni, czytając łacznie może z 4,5 godziny. Naprawdę, czyta się ją niesamowicie szybko. 
Reasumujac: "Sztuka uwodzenia" jest książką z gatunku erotyki, po który nie sięgam zbyt często. Po "50 Twarzach Greya" odechciało mi się wszelkiego rodzaju erotycznych doznań bohaterów książkowych, ale zdecydowałam, że czas dać szanse innej pozycji z, długiej już listy, erotycznych powiastek. I tak, "Szkoła uwodzenia" nie jest zła. Czyta się ją szybko i nie nudzi. Zastanawia czytelnika jak to się skończy. Erotyczne opisy nie są tez do znudzenia (jak w Greyu) i powiedziałabym, że są nawet dobre. Jednakże nie mogę nie przyczepić się do przewidywalności i szablowości książki. Jest tak naprawdę jedną z miliona i taką dla mnie pozostanie. Można przeczytać, ale bez rewelacji. 
Jeśli gustujecie w tego typu historiach, "Szkoła uwodzenia" jest definitywnie dla Was!

"Szkoła uwodzenia" 5/10
-M

8 komentarzy:

  1. Niestety, nie przepadam za tym gatunkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez nie, ale jakoś postanowiłam dac mu szansę. Czasami i perełki w literaturze erotycznej się trafiają.

      Usuń
  2. Lubię erotyki, więc może jeśli kiedyś trafi mi w ręce i o ile nie jest podobna do Greya.... ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest. Jest dużo bardziej rozbudowana. Przynajmniej autorka miała jakiś pomysł na fabułę :)

      Usuń
  3. Mnie także po 50 twarzach Greya odechciało się tego typu powieści. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie rozumiem ludzi, którym książka naprawde bardzo się podobała. Przecież tam nawet fabuły nie było.. tylko bdsm i płacz :(

      Usuń
  4. Zgadzam się w 100% jest naprawde swietna i szybko sie czyta. Miła na odstresowanie i nie denna jak "80 dni..." czytałam w e-booku ale chcialabym jąmiec na swojej polce :)

    Pozdawiam! i zapraszam :)

    http://debatstuk.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Greyu omijam erotyki szerokim łukiem, ale Twoja recenzja kusi, oj kusi :D Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń