piątek, 8 maja 2015

"Misery" Stephen King: wielbiciel czy fanatyk?

 Witajcie! 

Poznajcie Paula Sheldona, pisarza, który znany jest przede wszystkim przez swoja serię ksiązek o Misery   Chastain. Gdy mężczyzna ulega wypadkowi, cudownym trafem (tak, prawdziwie szczęście) znajduje go Annie Wilkes, jego największa i najwierniejsza fanka, zabierajac go do siebie, by zaopiekować sie cieżko chorym pisarzem. Problemy zaczynają się, gdy Annie czyta ostatnią ksiażkę Paula, w której dowiaduję się o czymś, czego absolutnie nie może przeżyć: Misery umiera. Annie zmusza mężczyznę by napisał kolejną książkę, "Powrót Misery" a jej metody nie są ani trochę pokojowe. 
King znany jest wszystkim. Możecie nie czytać jego książek, ale na pewno kojrzycie nazwisko. Wszyscy moi znajomi wiedza, że King to dla mnie mistrz, a jego książki, mimo, że opasłe to sa niesamowite. Tak samo było z Misery, choć przyznam, że pierwsze 80-90 stron szło mi dość topornie (zwalę to na czas i chęci) ale gdy minełam "barierę czytelniczą" popłynełam z historią wraz z Annie i Paulem. To niesamowite, jak bardzo mu kibicowałam, by w koncu pokazał jej gdzie jest jej miejsce. Tak, historia ta jest przepełniona brutalnymi metodami, chorym wręcz zachowaniem ze strony dawnej pielęgniarki, która skrywa mroczną, jeszcze bardziej popierdzieloną tajemnicę.

Reasumując: "Misery" jest jedną z tych książek, które zapadają w pamieć: przepełniona akcją, niekoniecznie smaczną, bo bywają dość nieapetyczne momenty. King serwuje nam ponad 300 stron świetnie napisanej powieści, która bawi, straszy i wzrusza czytelnika. Osobiście czuję sie tak, jakbym zżyła się z Paulem a w chwili skończenia historii pożegnała się z nim. Żałuję i ciesze się, że to już koniec tej historii: dlaczego? Wszystko ma swój koniec, ale w "Misery" absolutnie nie jest byle jaki. 

Polecam! 

"Misery" 9,5/10 
-M 

10 komentarzy:

  1. Książkę Kinga czytałem tylko jedną: "Miasteczko Salem", bo dostałem na urodziny i bardzo mi się ona podobała! Ta też zapowiada się nieźle, fabuła wydaje się dość wciągająca. Po raz pierwszy za to spotkałem się z określeniem "bariera czytelnicza" chociaż nie raz miałem coś w tym rodzaju na myśli, ale nigdy nie znalazłem na to określenia. Twoje wydaje się idealne :P Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Miasteczko Salem" było ksiazką z którą tak naprawde zaczeła się moja przygoda z Kingiem :) A co do "bariery" to każdy czasami miewa coś takiego. Pozdrawiam :D

      Usuń
  2. Rzeczywiście,to nazwisko kojarze.Ale wydaje mi się,że ten autor pisze same horrory/thrillery..Myle sie?
    A po "Misery" może kiedyś sięgnę.
    http://gabxreadsbooks.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak i nie. U Kinga każdy znajdzie cos dla siebie: od mocnych horrorów, po przyjemne książki np: Joyland.

      Usuń
  3. Czytałam jakieś 2 lata temu, ale pamiętam, że była mocna, oj była. Polecam Ci także ekranizację - wybitnie zagrany film ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam dawno temu. I chyba nigdy nie zapomnę tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę po nią sięgnąć,strasznie mnie zaciekawiła
    http://karmeloweczytadla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tylko jedną książkę autora, ale w mojej pamięci zostanie już chyba na zawsze, chętnie poznam więc inne powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na półce i w końcu muszę się a nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń