poniedziałek, 13 lipca 2015

"Maybe Someday" czyli siła muzyki zmieszaniej z uczuciami.

Cześć! 

 

Po długim czasie przygotowania do "Maybe Someday" (sama nie wiem czemu tak długo to trwało) przeczytałam ją. I teraz już wiem, takie książki nie są dla mnie. 

Historia opowiada od Sydney i Ridge'u. Obydwoje są w szczęśliwych związkach a ich życia wydają się być cudowne. Lecz w dzień 22 urodzin Sydney, okrutna prawda wychodzi na jaw, a dziewczyna zmuszona zostaję przyjąć pomoc Ridge'a, chłopaka, którego obserwowała i podziwiała ze swojego balkonu, podczas wieczornych prób gitarowych. Wkrótce każde z nich odkrywa, że to co zaczynają do siebie czuć jest czymś głębszym niż myśleli. Powoli tracą kontrolę i gubią się we własnych decyzjach rozdarci między głosem serca a sumienia. 

Powiem tak: książka mnie nie powaliła. 

Wciąga i jest napisana bardzo przystępnym językiem (aczkolwiek nie wiem jak w polskim tłumaczeniu, ponieważ czytałam ją w oryginale)
Nie podobały mi się te nagromadzone opisy, jak bardzo idealny jest Ridge. Ciagłe rozterki bohaterów są dla mnie zrozumiał i nawet je zaakceptowałam. Nie jest łatwo walczyć między serce a rozumem. Aczkolwiek zabrakło mi w tej książce czegoś.. być może akcji? 
Nie zrozumcie mnie źle, nie spisuję jej na straty. Jest to po prostu ksiażka, która nie spodoba się wszystkim. Jednakże jestem mocno zawiedziona: "Hopeless" naprawdę było bardzo dobre w porównaniu z "Maybe Someday". Mimo natłoku emocji, nie przemówiły one do mnie a momentami nudziły. Czułam, że jest to odrobinę za bardzo naciągane. 

Myślę, że parę lat temu zakochałabym się w tej książce a Ridge byłby meżczyzną nr 1 w moich snach. Teraz jednak, absolutnie tak nie będzie. Bohaterowie są bardzo fajnie i przemyślanie wykreaowani, ale coś zabrakło w historii. Może jakby ujać czegoś i wpleść coś innego? Chociaż wątki muzyczne były bardzo przyjemne, także nie podbiły mojego serca. 

Wyciągnęłam jednak jeden, bardzo ważny wniosek: ROMANSE MŁODZIEŻOWE NIE SĄ DLA MNIE. 

Jeśli jednak lubicie tematykę miłosną, jestem pewna, że przypadnie wam do gustu "Maybe Someday". Ja jednak nie lubuję się w takich książkach, ta była eksperymentem: nie wyszedł najlepiej ale nie żałuję. 


"Maybe Someday" 5/10
-M
 

13 komentarzy:

  1. Czeka już na mojej półce. Po wspaniałym Hopeless oczekuję czegoś równie dobrego, ale teraz po twojej recenzji nie wiem czego się spodziewać. Muszę przeczytać jak najszybciej i sama wyrobić sobie opinię.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, czytaj i napisz mi jak ci się podobała. Jestem ciekawa Twojej opinii :)

      Usuń
  2. Szczerze powiedziawszy ja już dawno mam za sobą stwierdzenie, że romanse dla nastolatków to pozycje, które powinnam unikać jak ognia... I tak robię :D Po takiej recenzji na książkę na pewno się nie skuszę, istnieje tyle dobrych tytułów po co tracić czas na ten...

    http://leonzabookowiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Zawsze się waham, czytać czy nie czytać takich książek.. Tutaj jednak zdecydowanie nie dla mnie. Jakbym była młodsza, pewnie by mi się dużo bardziej podobała.. I zgadzam się, istnieje wiele innych książek wartych przeczytania :)

      Usuń
  3. Romanse młodzieżowe przestałam namiętnie czytać w wieku 14 lat, ponieważ pokochałam kryminały i "lekkie" książki z niebanalnym humorem. Ostatnio zrobiłam wyjątek, przeczytałam "gwiazd naszych wina" i muszę przyznać, że nie żałuję. Książka napisana lekkim piórem, choć porusza ciężki temat, daje do myślenia... :)
    Pozdrawiam, Ania z bloga napiszę nam życie! :) Klik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie się zgadzam. Też czytałam "Gwiazd naszych wina" i mimo, iż fanką tego typu książek nie jestem, ta mi się podobała.

      Ja na przestrzeni lat także przerzuciłam się na książki bardziej dojrzałe, kryminały, sensacje i nawet horrory i thrilelry, ale czasami ksiażka typowo młodziezowa może zaskoczyć bardzo pozytywnie. W przypadku "Maybe Someday" niestety tak nie było.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że w takiej książce nie powinno być akcji, jakkolwiek to brzmi, ale w sumie nie wiem. Ja też rzadko czytam romanse, przeczytałam tylko kilka w życiu, ale Maybe someday bardzo mi się podobało.

    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem w każdej (dobrej) książce powinna być akcja.. :) Ale cieszę się, że Tobie się podobała :D Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Szkoda, że książki Ci się nie spodobała- dla mnie była fenomenalna... Ale ile ludzi tyle opinii.

    P.S.Zapraszam do brania udziału w konkursie http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/2015/07/konkurs-pocztowka-dla-ksiazkoholika.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Chętnie wezmę udział :D

      Usuń
  6. Czytałam wiele pozytywnych opinii a tu proszę... :D
    Muszę przekonać się na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń