piątek, 14 sierpnia 2015

Potęga miłości w filmie "Joe Black"

Cześć! 

Ostatnio przeglądając gazetę z programem napotkałam film "Joe Black". Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Brad Pitt na okładce. Wtedy też zadałam  sobie pytanie: "Czy ja oglądałam ten film?" A jeśli nie, to dlaczego? 
I tak właśnie postanowiłam to nadrobić. Teraz sama nie wiem czy to był błąd czy dobra decyzja. 


Film opowiada historię rodziny Parrishów. Na samym początku poznajemy Susan i pewnego młodego mężczyznę, którzy poznają się w barze i iskrzy między nimi, nawet bardzo. Potem nagle ginie on w wypadku samochodowym, którego dziewczyna nie widziała. Parę dni później, śmierć w ciele tego samego mężczyzny pojawia się w domu Williama Parrisha by zabrać jego duszę ze sobą, lecz przed tym prosi go by mógł mu towarzyszyć przez jakiś czas. Niespodziewanie śmierć zakochuje się w Susan. Jak skończy się ich romans? 

Mam niesamowicie mieszane uczucia odnoście tego filmu. Trwa on ok. 3 godzin i tak naprawdę niewiele akcji jest w nim. Wydaję mi się, że to jeden z tych filmów, które albo się kocha albo się nienawidzi. 

Historia tak naprawdę jest bardzo rozciągnięta i momentami wydaję nam się, że pewne wątki są po prostu niepotrzebne i dodane na siłe, żeby film nabrał większej filozoficznej głębi niż ma. Oczywiście ma to zupełnie odwrotny skutek, ale okej, ktos miał taki pomysł i tak to zrobił. 

Coś co bardzo mi się podobało to gra aktorska Pitta i Hopkinsa. No cóż tu wiele mówić? Aktorzy światowego formatu, którzy naprawdę wiedzą jak wzbudzić w widzu pewne uczucia. Pitt w tym filmie zachwyca w każdy calu. Jeśli jesteście jego fanami, najbardziej film będzie Wam się podobał przez ten właśnie aspekt. 

Ogólnie nie wspominam tego filmu źle, ale też nie bardzo dobrze. Pod koniec dłużył mi się niesamowicie i nie będę Was oszukiwać, chciałam żeby sie już skończył. Niby historia miłosna, piękna i skomplikowana a ja nie odczułam tego tak bardzo jak się spodziewałam. Może miałam zupełnie inne wyobrażenie co do tego filmu i dlatego nie do końca otrzymałam to, czego chciałam. 

Nie wiem. 

Ocenę pozostawiam Wam: czy warto go obejrzeć czy nie, musicie zdecydować sami. Moja opinia jest subiektywna, także może ktoś z Was absolutnie kocha ten film i ma do tego prawo jest zupełnie innego zdania. I dobrze, każdy z nas ma własne zdanie i tego się trzymajmy :) 

"Joe Black" 5/10 
-M

10 komentarzy:

  1. Filmu nie oglądałam, ale to żadna nowość, gdyż ogólnie mało czasu spędzam przed telewizorem. Ale i tak średnio przepadam za różnorakimi elementami paranormalnymi w filmach: śmierć przychodzi po duszę etc. No więc pewnie na Joego bym się nie skusiła c:

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię ten film, oglądam go czasem w telewizji jak lecą powtórki, nie jest jakiś szałowy, ale nie jest bardzo zły. Ot, lekki film n wieczór.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym powiedziała że lekko nudnawy, ale rzeczywiście, nie jest zły!

      Usuń
  3. Nie mogłabyś mnie bardziej zachęcić, niż mówiąc, że albo się go pokocha, albo znienawidzi :D To zawsze działa, więc na pewno obejrzę i to szybko. Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogladaj i daj znać jak się podobało :P

      Usuń
  4. Nigdy go nie obejrzałam w całości, jedynie we fragmentach, co w sumie jest dziwne, bo kiedyś rzucałam się na wszystko z twarzą Pitta... Nie ma to jak te dziecinne miłości :D Ale ogólnie bardzo chciałabym go zobaczyć, podoba mi się sam pomysł na fabułę plus obsada, chociażby dla dobrych i cenionych aktorów warto czasem zerknąć na jakiś tytuł. Niewykluczone, że wkrótce obejrzę "Joe Blacka" i postaram się wyrobić sobie własną opinię na jego temat :)
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własna opinia jest najlepszym wyjściem z każdej sytuacji :)

      Usuń
  5. Oglądałam tak dawno, że już go praktycznie nie pamiętam..

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam!
    Tyle nasłuchałam się o tym filmie, tyle dziewczyn go zachwalało, tyle dziewczyn nie mogło przeżyć tego, jakże dramatycznego zakończenia. A ja co?
    Film przypadł mi do gustu, choć nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Obejrzeć przecież można :)
    Pozdrawiam,
    ~ Muśnięcie Śmierci
    http://marzenieliterackie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem takiego samego zdania :P Egh, jak to mówią "dupy nie urywa" :P

      Usuń