niedziela, 22 listopada 2015

Polecane seriale #3 "Piękna i bestia" w kryminalnym świecie Nowego Jorku.

Cześć, już od dawna nie polecałam Wam żadnego serialu. W połowie spowodowane to było czasem, a raczej jego deficytami. Jestem zdania, że 24h to zdecydowanie za mało, żeby wszystko zrobić! Tak czy inaczej, dziś wracam z serialem "Piękna i Bestia". Niczym nie przypomina on Disneyowskiej wersji bajki, ale mimo to jest bardzo dobry. Zainteresowani? 

Historię tę znają chyba wszyscy. Tutaj jednak spotykamy się z młodą panią detektyw, Catherine Chandler, która była świadkiem śmierci swojej matki 10 lat temu. Uciekając przed sprawcami do lasu, uratowała ją bestia. A przynajmniej tak twierdziła, podczas gdy wszyscy dookoła uważali, że to tylko stres pourazowy i żadnej bestii nie ma. Pewnego dnia, Cat trafia na odcisk palca zmarłego w Afganistanie żołnierza, Vincenta Kellera, dawnego lekarza, który po tragicznej śmierci swoich braci, zaciągnął się do wojska z chęcią zemsty. Jak się potem okazuje, stał się on wraz z innymi żołnierzami królikami doświadczalnymi, którym zmieniono DNA by byli odporniejsi na ból i zmęczenie oraz silniejsi. Coś jednak poszło nie tak i cały oddział miał zostać zabity. Vincentowi udało się przeżyć, ale musi zostawać w ukryciu, by nie odnaleźli go ludzie odpowiedzialni za jego mutację. Detektyw Chandler pewnego dnia dowiaduje się o nim i postanawia mu pomóc. 

Na początku myślałam, że będzie to przede wszystkim miłość i jeszcze raz miłość. Nie mam nic przeciwko, ale czasami wątki poboczne są dużo ciekawsze niż miłość głownych bohaterów. Jednakże, pomyliłam się. Dużą rolę odgrywa tutaj praca NYPD (wydział policji w Nowym Jorku) gdzie mamy możliwość choć trochę zobaczyć jak to wygląda. Oczywiście w rzeczywistości na pewno tak nie jest, jednak ogląda się to bardzo przyjemnie. 

W "Pięknej i Bestii" nie zabraknie także pięknych ujęć na Nowy Jork. Ciekawostka: istnieje coś takiego jak promocja: miasto płaci za to, że w którymś momencie będzie pokazana jego panorama czy jakaś część. Tak jest zarówno w USA jak i Polsce. Moim zdaniem, nie ma w tym nic złego a te "wstawki" bardzo dobrze pasują co klimatu serialu, który jest trochę mroczny, tajemniczy ale też oczywisty. 

Reasumując: "Piękna i bestia" to adaptacja znanej nam bajki w zupełnie innym świetle. Oczywiście zachowane zostały proporcje: bestia z pozoru zła a tak naprawdę dobra i ona, piękna, sprawiedliwa i dobra pani detektyw. Ich historię są bardzo pouczające: walczą oni z władzą, która chce naprawić swój błąd z przeszłości i tym razem stworzyć mutantów doskonałych, bez skutków ubocznych jak to było 10 lat temu. Polecam Wam te serial przede wszystkim dlatego, że jest wciągający. Osobiście bardzo przypadł mi do gustu, cała intryga, morderstwa, pomoc i tajemnica sprawia, że mam ochotę obejrzeć sezon wciągu dnia, ale to raczej nie wykonalne. Jeśli jesteście, tak jak ja, fanami seriali kryminalnych, detektywistycznych a przy okazji ciekawi, adaptacji znanej nam wszystkim "Pięknej i bestii" powinniście już szukać pierwszego odcinka i zaczynać oglądać! 


"Piękna i bestia" 9/10
-M

czwartek, 19 listopada 2015

"Miasto Cieni" Michael Russel

Historia rozpoczyna się od zaginięcia kobiety, Susan Field. Odkryto zwłoki, które okazały się należeć do zaginionej kobiety. Początkowo sprawą zajmuje się policja lecz potem także również Wydział Specjalny. Po jakimś czasie, zostały znalezione kolejne zwłoki- mężczyzny. Sposób, w który został zabity był identyczny jak Susan. Sprawa zamordowanych osób pozostaje niewyjaśniona. Do akcji wkracza Stefan Gillespie i Hannah Rosen (przyjaciółka Susan), na własną rękę próbują rozwikłać zagadkę śmierci. Okazuje się, że Susan miała romans z pracownikiem uniwersytetu Księdzem (!!) Co to wszystko oznacza? Jak rozwiąże się ta historia? 

Książka jest zupełnie inna od tych, które zazwyczaj czytam. Niby kryminał, ale rzadko kiedy sięgam po książki z podłożem historycznym. 

Duży plus za klimat książki: jest odrobinę tajemniczy, mroczny i idealnie dopasowany do całości. Jednakże minusem dla mnie jest fakt, iż bardzo szybko można domyślić się, co z czym i dlaczego. 

Reasumując: "Miasto Cieni" jest zdecydowanie książką wartą uwagi, dostajemy tam naprawdę dużo informacji o życiu w latach 30, zagadkach, zabójstwach... Osobiście uważam, że jest to książka bardziej skierowana do fanów historii zafascynowanych przede wszystkim latami 30'. Tym z Was, na pewno przypadnie ona do gustu. Ja również nie żałuje, że spotkałam się z tą książka, spędziałam dobrze czas i polecam Wam również po nią sięgnąć! 

"Miasto Cieni" 6/10
-M

wtorek, 17 listopada 2015

Remigiusz Mróz "Zaginięcie" czyli Chyłka i Zordon powracają!

Jestem prawie pewna, że każdy z Was słyszał nazwisko "Mróz". Jedni może go znają inny nie bardzo. Na szczęście blogosfera często poleca jego twórczość i zachwala pod niebiosa: i ja absolutnie się z tym zgadzam. Dlaczego? Zaraz Wam o tym opowiem! 

"Zaginięcie" opowiada historię bogatego małżeństwa, których córeczka, pewnego dnia, znika. Na początku sprawa wydaję się być oczywista: wszystkie dowody przemawiają na niekorzyść rodziców, tym samym sprawiając, że to oni są oskarżonymi. Chyłka postanawia dać szansę i bronić małżeństwo, mimo, że sama nei uważa ich bez winy. Jak się potem okazuje, na pozór prosta sprawa wcale nie jest taka prosta lecz wraz z biegiem wydarzeń nowe dowody i osoby wychodzą na światło dziennie. Czy Chyłka i Zordon poradzą sobie tym razem? Nie przewiduję innej odpowiedzi niż TAK! 

Przede wszystkim wielkie gratulacja dla autora za tak dobrą, prostą i zarazem inteligentną książkę, pełną prawniczych teksów i zasad obowiązujących w sądach. Jako osoba "zielona" w takich sprawach, uwielbiam czytać książki Mroza, właśnie dlatego, że wszystko jest tam klarownie i w przystępny sposób wytłumaczone. 

Za Chyłką i Zordonem tęskniłam już od momentu skończenia "Kasacji". Tak samo jej teraz. Z minutą, gdy przeczytałam ostatnie zdanie "Zaginięcia" wiedziałam, że minie chwila zanim Chyłka znów powróci i to w jakże świetnym stylu, na co oczywiście czekam z niecierpliwością.

Duży plus również za wątek "romantyczny" naszych bohaterów głównych. Jest on subtelny, smaczny, śmieszny i idealnie wpasowujący się w treść książki. Powiedziałabym, że jeśli każdy autor potrafiłby w ten sposób wyważyć wątek miłosny, czytałabym z chęcią powieści romantyczne :P 

Reasumując: "Zaginięcie" to świetna książka, trzymająca w napięciu lecz zarazem lekka i przyjemna. Spotykamy się tam z typową terminologią prawniczą co znów, nie jest żadnym wyzwaniem dla przeciętnego czytelnika. Autor idealnie tłumaczy wszystko i sprawia, że rozumiemy każdy aspekt tego, co własnie się dzieje. Bohaterowie świetnie radzą sobie i tym razem a przy tym dostarczają nam rozrywkę na ok. 500 stronach, które pochłonęłam w 2 dni! Zwroty akcji, zaskoczenie i intryga sprawia, że cały czas zadajemy sobie pytanie: Jak było?
Jesli jeszcze nie czytaliście "Zaginięcia" polecam z całego serca! Jest to wciągająca powieść, której nie zapomnicie! 

"Zaginięcie" 10/10 
-M


niedziela, 8 listopada 2015

Film: "Straight Outta Compton"



Dziś udało mi się obejrzeć "Straight Outta Compton" choć nie jestem fanką rapu, czy to polskiego czy amerykańskiego. Mimo to, dałam radę i podobało mi się, choć spojrzałam na to z odrobinę innej perspektywy. 


Film opowiada o o powstaniu i upadku kultowej formacji N.W.A (Niggaz Wit Attitudes), z której wywodzą się Dr. DreIce Cube iEazy-E. Wraz z bohaterami przenosimy się do czasów, gdzie tzw. "gangsta rap" zaczynał się rozwijać i pojawiać coraz częściej na "salonach". W związku z tekstami z wieloma wulgaryzmami m.in przeciwko policji, grupa miała często problemy (aresztowania, bezpodstawne zatrzymania i przeszukiwania: na każdym krokiem spotykali policjantów, którzy widząc, że są czarni brali ich za najgorszych gangsterów lub handlarzy narkotykami) 
Przyznam szczerze, że wcześniej nie wiedziałam praktycznie nic o N.W.A. Słyszałam o Ice Cube'ie, Dr. Dre ale nigdy nie interesowałam się ich historią, początkami i życiem. 

Dużym zaskoczeniem było dla mnie, jak strasznie rasistowsko zachowywała się policja. Dosłownie na każdym kroku murzyni byli posądzani o posiadanie narkotyków, broni i bóg wie czego jeszcze. Po części, rozumiem ten tok myślenia: większość gangów to rzeczywiście osoby czarnoskóre, ale to nie znaczy, że musimy wrzucić wszystkich do jednego worka i traktować jak śmieci. 

Reasumując: "Straight Outta Compton" to niewątpliwie historia wzlotów i upadków grupy chłopaków z Compton, którzy napędzani marzeniami o muzyce zdobyli odwagę by robić coś, mimo wszechobecnej sytuacji. Nie było łatwo i nie było zawsze legalnie, ale koniec końców tak działa teraz ten świat. Ice Cube i Dr. Dre wraz ze swoją "drużyną" odmienili świat w latach 90', pokazując, że dobry rap opowiada prawdziwą historię, ze wszystkimi emocjami i przesłaniem. W ten sposób, drogą prób i błędów odnaleźli swoją własną ścieżkę, po której podążali aż doszli na szczyt i osiągnęli prawdziwy sukces. 


"Straight Outta Compton" 7/10 
-M